Kiedyś tuning i naklejki występowały wspólnie tylko w postaci podpatrzonych w motorsporcie list sponsorów albo pseudo dziur po gangsterskich porachunkach. O ile w niektórych samochodach jako tako to wyglądało (listy sponsorów, reszta nigdy nie wyglądała), o tyle większość tunerów wrzucała wlepki tak, jakby były równo znaczne zmianie zderzaków czy felg. Na całe szczęście tamte czasy mamy za sobą. Ha! Nic z tego. Naklejki wracają! Tym razem pojawiają się na całych elementach typu dokładki, ranty felg czy nawet całe klapy i maski. Jak dla mnie wygląda to bardzo fajnie, jakby prysnąć takie wlepki jeszcze warstwą bezbarwnego to mamy gotową powłokę. Jak dla mnie bomba, może być trend.

